poniedziałek, 9 listopada 2015

Listopad- Koniopad...

   Witam Kochani, to już listopad, prawda? Czwarty listopada, tak blisko, tak blisko...Ale ten czas leci prawda? Czy tylko mi mija za szybko, choć zarazem cieszę się z upływu czasu? Na niektóre rzeczy warto jest mieć dużo czasu, na inne czujemy potrzebę, by, ten czas, po prostu szybciej zleciał.
Jednak co do tych jedynych chwil w życiu, warto mieć ich jak najwięcej, życie niestety, ale nie jest wieczne, choć na niektóre sprawy potrzebujemy więcej czasu, może jednak warto pomyśleć? Pomyśleć o tym co nas w życiu omija, wiem, że dużo osób nie zrozumie tego co teraz mówię, ale każdy ma inne poglądy na świat. Niektórzy marzą całe życie, dlaczego marzeń nie zrealizują? Boją się zmiany, boją się, że w nowym rozdziale swojego życia sobie nie poradzą... Może jednak warto zaryzykować? Lepiej żyć w przekonaniu, że się czegoś próbowało, niż żyć z myślą o tym, że już za późno, nie spróbowałem/am...


   Wiecie, na niektóre rzeczy często jest za późno, ale co z tego, że ja to mówię? W życiu, jak to niektórzy twierdzą, osoby w moim wieku nie są "doświadczone". Ale w moim mniemaniu, nie liczy się długość życia, a to jak to życie spędzamy, w strachu, z odwagą, a może z rodziną czy bez. Czemu ludzie nie zaryzykują, czemu nie chcą zmian? Boją się, boją się zmian, rozumiem też, że brak zmian, zmian na lepsze nie skutkuje tylko tym, tym strachem. 


   Przepraszam za ten długi, oraz dla niektórych za pewne nudy wstęp do tego postu. Obiecałam Wam bardzo dawno temu jakieś "zapiski" z obozu w Kochulu, i wiecie co? Wreszcie się na to zdobyłam, a jak pojawi się tu pięć Waszych komentarzy to opublikuję zapiski z sobotniej jazdy ;) Ja po prostu muszę wiedzieć, że to Wy chcecie bym takie coś pisała, ale w tym poście nie tylko zapiski z obozu, a również taki ogólny post od siebie, jak tam u Was pogoda w "Koniopadzie"? Może ktoś zrozumiał skąd się wzięła ta nazwa na obecny miesiąc? ;)
   Cały post mam nadzieję, że umilę Wam tymi zdjęciami, póki co pierwsze robione bardzo dawno temu na (jeszcze wtedy) moim balkonie, teraz zamieniłam się z moją mamą (właściwie to już spory czas temu) i jestem szczęśliwą posiadaczką mniejszego pokoju bez balkonu, o ile mniejszego? A tak z połowę...


   Hehe, jeśli chodzi o powyższy kolaż, dwie "prace" moja (po prawej) i koleżanki z obozu, wspólnego pokoju (po lewej), hehe, czyli czym skutkuje czekanie na jazdę przy nierozpalonym ognisku :") Ale przejdźmy do konkretów...

Zapiski z obozu
(Kochul 2015, turnus 3)
   Obóz sam w sobie należał do udanych, po moich wcześniejszych trzech obozach, no cóż muszę przyznać, były droższe, ale naprawdę warte swojej ceny. Jedynym minusem dla mnie i mojej "podwózki", czyli w tym przypadku taty, bo mama nie mogła (wiecie o dziewiątej rano to ona jest w pracy xD) jest właśnie godzina rozpoczęcia turnusu :P Ale nie ma tego złego, zawsze jak jeżdżę gdzieś z tatą to jestem wcześniej niż trzeba xD Dlatego byłam, hmm, bodaj w pół do dziewiątej? No w każdym razie coś takiego, w piątek o dziewiątej zaczęcie, a za równy tydzień o tej samej godzinie odbiór :p
   Jako tak o wylądowałam w pokoju (co dziwne- jedno łóżko "małżeńskie" i jedna rozkładana kanapa xD) z trzema dziewczynami, "bi były w moim wieku", tak czy siak kojarzyłam tylko jedną- z zawodów, w których oczywiście wygrała xD (Pozdrówki!), resztę czyli Rożca i (kurde, ona nie miałam żadnego przezwiska w naszym gronie ;-; ), w każdym razie ją kojarzę najmniej przyjemnie xd Ale, na każdym obozie się zawsze ktoś taki znajdzie :")
   Ale wiecie co? Nie będę pisała swoich uczuć co do pewnych osób, po prostu nie warto ;-;


   Już w drugie dzień wyruszyliśmy na pławienie koni, cud był taki, że jechałam w pierwszej grupie, nawet nie wiecie jak się ucieszyłam ^-^ Niestety zdjęć brak, a "pożyczać" ze facebookowej strony Kochula nie będę (a zdjęcia tam są), dlatego musicie się zadowolić małą ilością moich fotek wykonanych telefonem xd Ale we ferie postaram się o więcej! Modlić się o śnieg na święta i ferie :D
   Miałam jechać na Zubie (moja zmorra ;-;), ale wyszło jak wyszło i szczęśliwie jechałam na Wicie, o tak, w tym koniu się zakochałam :D I jeszcze raz dziękować mojemu bliźniakowi Wróżbicie Maciejowi (ha! mój bliźniak <3) za zamianę, co prawda to prawda, ja potem jechałam z tyłu z nią (ale to był wielki plus, dajcie wiarę xd), w ogóle to mi się przypomniał ten jakże piękny widok xd Jak jechaliśmy obok pola kukurydzy i ten Zubson wyrwał całą, hmm, "gałązkę" (?) kukurydzy, złamała na pół, oczywiście połówka z kolbą poszła w świat xD A tą drugą zjadła w taki sposób, że jak się na chwilę odwróciłam, spoglądałam z nów to tylko kawałek liścia wystawał z tej ciemnej mordki <3 To akurat było słodkie :D Ogólnie to się wtrące, że pomijając fakt, że siodło Zuby, tak jakby "rozerwane" (nie zrozumcie źle, nwm jak to określić xd) to jest straaaaasznie wygodne, czego o skrzypiącym siodle Wity rzec nie można ;-; Mam dla Was taki filmik jak jechaliśmy na to pławienie (gr. 1), tylko ostrzeżenie proszę oglądać bez głosu, ze względów bezpieczeństwa xD Nie mam, bo kochany blogger twierdzi, że max. to 100 kb ;-;
   Po pławieniu (do wody wchodziliśmy na zmianę pierwsza, druga grupa) wsiedliśmy na oklepy (kolejny plus pierwszej grupy :D), yey! (nie no, żeby nie było- z tą wariatką to codziennie jeździłyśy w tereny na oklep xD no a jak!) I pojechaliśmy po chodniku do pizzeri :") Zróby reklamę- do Gawędy.
   I tak jak wcześniej druga grupa jechała na miejsce pławienia samochenem, tak teraz my wracaliśmy nim do ośrodka, ogólnie najlepsze było to, że na cztery osoby w moim pokoju, miałam cały pokój dla siebie, bo reszta była w grupie drugiej :") A z resztą, oni prawie w ogóle nie galopowali, a ja to nawet mam filmik z tylko jednego z galopów ^-^ (jak we ferie bedą galopy w terenie to też nagrywamy :D na ujeżdżalni jest większe prawdopodobieństwo, że instruktor bądź instruktorka zauważą XD). Bo tak w ogóle, wspominałam, ze mądra ja nagrywałam filmy z terenów, ale oczywiście nie mogę ich tu wstawić ? ;-;
    Raz to nawet musiałam jechać na Zubsonie (no coment please ;-;), no przyznam, że nawet spoko było w sumie, ale ostatnimi czasy teren na niej był dużo lepszy :") Ale wracając do tej jazdy na ujeżdżalni. Kłusowałyśmy po kole na piachu, a nagle poczułam takie jakby uczucie, że mój ciemnogniady wierzchowiec na tę godzinę jazdy się potyka, chwila moment, już ze stadem wszystkich koni galopowały (choć można by to cwałem nazwać, tyle, że to hucuły i jeden arab xD), mało brakowało, i jak się potem śmiałam, gdyby tylko Zuba zasadziła baranka (a dziwne, że to się nie zdarzyło ;-;) to bym wylądowała na zadzie Krakersa (no, no dobra- Critersta xd), czyli arabełka. Była to akurat jazda z trzema dziewczynami z mojego pokoju, i zleciały wszystkie (ale nie ma się co śmiać, cztery osoby zaliczyły upadek), po za mną oczyfićie xd Haha, ja nadal czekam na ten pierwszy raz ;"D W każdym razie szkoa małej Juśki, ona wylądowała na ziemi z najspokojniejszego konia, Powry, a po niej jeszcze przebiegł Wegas, całe szczęście już jej nic nie jest :) Najlepsze to, skończyliśmy jazdę od razu po tym zdarzeniu, do góry prowadząc konie w ręku. Moja myślość, dopiero później skapowałam, że tą ucieczką spowodowany był kochany Boro :") (pies, mieszanka huskiego).
   Opowiem Wam jeszcze w skrócie historię palcatu :")
Historia złamanego palcatu...
   Julka przyszła kiedyś do naszego pokoju (no, niestety nie była z nami ;-;, ale co się martwić 30/24h przesiadywała z nami i.....hazard!), pokazując piękny złamany w dwóch miejscach palcat :") Oraz ze swoim niezawodnym zestawem- nici i szpilka, która potem się zgubiła (podczas szukania, zdecydowałąm się w końcu [bo potem wyszło, że ja go naprawiałam xd] na pożyczenie od kogoś szpilet, i tak po godzinie oczekiwania dostałam zestawik od p. Zbyszka!), a uwaga nie zgadniecie gdzie ją znalzłam xD Na mojej kochanej nogawce, a spadła za grzejnik, po prostu magia xD No, Wróżbici wiedzą jak o robić :D
   W każdym razie ominę teraz trochę, bo musiałam stać przy oknie obserwując ludzi opuszczających ośrodek i śmiać by się teraz można było jak z tym palcatem i igłami siedziałam w tym oknie :") 
    A gdy palcat był już w miarę sprawny, następnego dnia było wypłaszanie korników (kolejna z naszych pamiętnych chwil xD nie pytajcie co i jak xD), tak więc pomyślna Julka wzięła z wieszaka palcacik i zaczęła walić o łóżko.
-Zniszczyłaś go! (nie, w rzeczywistości użyłam innego słowa, ale bez cenzur proszę xd)- powiedziałam.
-E tam, mocno się jeszcze trzyma na tych nitkach!- powiedziała moja brat bliźniak Wróżbita Maciej ;3 A po chwili uderzyła w łóżko po raz ostatni, jednak połowa batu wylądowała na drugim końcu łóżka (y)- nie trzyma- powiedziała xD
   Powiem Wam szczerze lub nie, z obozu mam dużo więcej wspomnień, ale już tak bardzo Was zanudzać, tak czy siak podczas pisania drugiej części rozmiawiam z drugim bohaterem tego swego rodzaju opowiadania, zgadnijcie o kim mowa, jak ktoś zgadnie otrzyma dodatkowy los w candy :D


   Powyżej macie focię z ostatniego, jesiennego spaceru :) Oczywiście modelem stał się Biszkicus, kiedyś narzekałam na siebie w duchu, że nie umiem zrobić jakiegoś porządnego zdjęcia mojemu psu, ale mówiąc szczerze, idąc na zewnątrz po za mury swojego ogrody mogą wyjść naprawdę fajne :)
    Taki post ogólny to dodam, że właśnie słucham muzyki (przypadkowo, bo leci co chce xd), którą kiedyś uwielbiałam, a teraz leży zapomniana :") Ha! A polubiłam tylko przez teledysk z końmi xD Może spróbujecie zgadnąć? :D Za to jestem w stanie dodać nawet dwa losy w candy, wiem, że tak sypię tymi losami, ale mam czasem wrażenie, że tego nie czytacie, a tylko zdjęcia oglądacie ;-; Bo nigdy nikt nie próbuje zgadnąć, ale za to muszę Wam podziękować, ponieważ ostatnio zgadywaliście co mi przybyło, oczywiście nikt nie zgadł, ale co tam, możecie zgadywać dalej, jak coś po prostu dodam ten los :D 
    Co do tego candy, ono się odbędzie, bo obiecałam, niestety nie tak od razu, ponieważ jak mam być szczera to nie wiedziłam, zę tak szybko dobijecie tych 15, 500 wyświetleń :") (dziękuję z czystego serca!) Dlatego przepraszam, ale musicie jeszcze trochę poczekać, choć możliwe, że dodam za to dodatkową nagrodę ;)
Pozdrawiam!
PS opwiadania będą się pojawiać co tydzień, lub co dwa,
w sobotę, pod warunkiem,
że przy każdym będzie po min. 5 Waszych komentarzy ;)

5 komentarzy:

  1. Nie wiem co to za teledysk.....
    Na moim blogu już są wyniki konkursu ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę obozu! Ja jeżdżę dopiero 3 lata, trochę za krótko (według mnie, dopiero galopuję na lonży) na obóz ;p Ja czytam wszystkie posty, ale nie wszystkie komentuje ;) Co do teldysku... może jakaś piosenka Kelly Clarkson? Gratuluję tylu wyświetleń! :D Masz pięknego i słodkiego pieska :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. czyżby hmm.,... Natasha Bedingfield - Wild horses?? :D Pozdro :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawe zapiski pisz dalej.
    Ja też by chciała wybrać się na jakiś obuz jeździecki.
    Masz naprawdę słodkiego pieska. =)
    Pozdrowienia<3

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny post :). Masz rację czas ostatnio leci nieubłaganie szybko,tydzień po tygodniu mija jak ręką odjął. Na obozie z tego co widać musiało być fajnie :). Pozdrawiam i zapraszam na n/n :) : figurkischleich.blogspot.com
    P.S.Gdzie można ustawić taką myszkę np. konia :)?

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie zapraszam do pozostawienia po sobie śladu w postaci komentarza :).
Pozdrawiam!
~Skrzat Ogrodowy (Zafira)