piątek, 24 marca 2017

Koniec marca, koniec garca.

   Witam Kochani, choć tytuł nijak nawiązuje do dzisiejszego postu, a mamy ledwie dwudziesty drugi, więc koniec to nie jest. To cóż.. Nie mogłam się powstrzymać :").
    Dobra, cofam, mamy dwudziesty czwarty, heh.

    Ogółem cieszy mnie bardzo, że opowiadanie przypadło Wam do gustu! Dla ciekawych języków obcych, sam prolog mam już przetłumaczony na język angielski, znajomej się czasem nudzi i zaproponowała tłumaczenie moich tekstów ;).
     Obecnie mamy przetłumaczoną piosenkę (której fragment popędził już do Łodzi, a niedługo będzie w drodze do Warszawy!), prolog powieści i kilka pojedyńczych tekstów.
      Dzisiaj więc, przytroczę tu prolog w naszym języku, a jeśli zostanie to dobrze przyjęte to w następnych postach zapewne, dodam i resztę rozdziałów.
      Nah, oczywiście będą towarzyszyć temu zdjęcia z ostanich sesji, a właściwie ich mała część- ponieważ jest ich naprawdę dużo, a jednak większość trzeba przejżeć i podpisać. Ja ostatnio zwyczajnie nie mam na to siły.

czwartek, 9 marca 2017

W marcu jak w garcu.



   Witam Kochani. Trochę dziwny wstęp prawda? Znajoma kiedyś stwierdziła, że siedzi we mnie trochę filozofii. Ja mogę dodać, że dość rąbniętej filozofii.
    Powinnam śpieszyć z wyjaśnieniami, ba, już to robię. Napisałam w ostatnim poście, że tymczasowo zawieszam tę witrynę, myślę iż było to błędne określenie.
    Jak widać, nie zrobiłam długiej przerwy, jak na to, iż posty dotychczas nie pojawiały się regularnie. Mamy ósmy marca, swoją drogą, dzień kobiet, prawda?
    Najlepszego, zarówno dla Was, dziewczyny, jak i klaczy. Galicję wymiziałam.





 CollectA- ogier QH- przemalowany przez Eskadalia Studio,
sprzęt od Silver Stallion Saddlery.

Cholera, dzieje się ze mną coś złego.

Myślę, że blog zmieni trochę nastawienie na świat, można powiedzieć, że zmienia się ze mną. Zmieniam się ja, zmienia się on. Nazwy nie zmienię, coś mnie nadal przy niej trzyma.. Choć kto wie, kiedyś pewnie i tego nastąpi zmiana.
Aż się boję!

Jeśli nikt nie ma nic przeciwko, post będzie raz- ewentualnie dwa w miesiącu, nie nazwę tego zawieszeniem, bo już tyle ograniczyć to dla mnie całkiem spory trud. Możecie nie wierzyć, ale sporo razy miałam ochotę coś napisać, a nie było mnie ledwa dwa-trzy tygodnie.

Winc, zaczynać będziemy od jednej pozycji z 'Myśli Rozwiniętej'. 
A potem? Potem lecimy na żywioł moi drodzy, w przypadku mojego życia- nie ma co planować, plany potem i tak się.. kochają. A w przypadku ich braku? Do tej pory, właśnie w ten sposób przeżyłam kilka najlepszych chwil w życiu dotychczasowym. 
To raczej coś co zostanie mi do starości :").






CollectA- ogier hanowerski, znalazł już nowy dom,
Kantar z uwiązem-prezenterką od Silver Stallion Saddlery.

W pewnych momentach człowiek po prostu zdaje sobie sprawę, że to co robi zwyczajnie nie ma sensu. Może i czasem ma, ale jak już to kiedyś stwierdziłam- każdy ma inne podejście do życia, każdy inaczej to życie spostrzega.

Przykład? 'Niepewność' jaka znajduje się na samej górze posta.
Jednym się spodoba, innym nie, sprawa prosta i logiczna. Pytanie raczej kto to zaakceptuje, kto zaakceptuje sam fakt iż ktoś ma inny pogląd od niego.
Jedni mogą obecnie po prostu stwierdzić "żałosne". Inni stwierdzą, że w jakimś kierunku idę. A jeszcze inni nawet nie zwrócą uwagi. Co inna osoba, to inne podejście do życia.

A na tym można się sporo przejechać.



Schleich- klacz andaluzyjska w malowaniu specjalnym,
również znalazła już nowy dom.

Jeśli chodzi o modele, kto wie ten wie, kto nie wie ten teraz już wie.

Zdecydowana większość modeli poszła na sprzedaż, choć i to nie są wszystkie. Półki również (razem z innym meblem w moim pokoju, tak swoją drogą) teoretycznie znalazły już nowego właściciela, ale kiedy zostaną odebrane? Tego samo medium nie wie. W każdym razie wiem już co najprawdopobniej je zastąpi. 

Kwestią modeli.

Chmurek jest już w trakcie malowania, a nawet w obecnym stadnium sympatycznie się prezentuje, na dodatek, razem z nim przyjedzie przemalowany przez Patrycję- ogier morgan collecta. 
O modelach od Wabankowej obecnie wiem tyle co nic, jakiś czas temu dostałam zdjęcie kilku modeli, a właściwie ich obecnego- na tamtę chwilę- bycia. Obecnie nie wiem co się z nimi dzieje, aczkolwiek prędko nie wrócą. Bo choć wszystkie już zaczęte, z informacji jakie posiadam żadny koniuch nie jest skończony.
Jeśli chodzi o informacje co do modeli od Ann. Stoją w podobnej sytuacji, choć z tego co wtedy słyszałam- a właściwie czytałam i zobaczyłam po fotce dartmoorki, jest bliżej niż dalej końca.
Drogą mojego Paradoksu. Model wałacha appaloosy również poszedł na robotę, aczkolwiek do Widget. Wróći jednak z ogierem fryzyjskim, który został właśnie Paradoksem.

Lepiej tego nie komentować, człowiek może się naprawdę załamać :").






Schleich- ogier camargue, nadal szuka nowego domu.

Wiecie, tak pomyślałam, że jak już jedziemy tym garnuszkiem, to i fragment powieści mogę Wam tu wpleść. Kto nie chce ten nie czyta oczywiście :D.

"- Co ty tu robisz do cholery?

- Stoję, nie widać? - odparł.
Przyjżała się dokładniej magowi. Drugi raz rozmawia z nim w cztery oczy i jak dla niej było to o dwa za dużo. Stał przed nią w tym samym stroju co w dzień turnieju, z tym samym uśmieszkiem. Jedyną różnicą był łuk, o który się opierał.
- Widzę, że interesujący jest ten łuk, nieprawdaż? - spytał rozbawiony, a Correa domyśliła się co zaraz dopowie, a właściwie o czym wspomni. - Ciekawe co się stało z poprzednim.. Kładłem się spać był, wstałem, łuku nie było. Ciekawa historia, prawda?
Przyjrzał jej się dokładnie, rozbawiony. Ją za to dosięgł błysk zrozumienia. Ten mag, którego wtedy okradła był nim.
Cholera.
- Nic nie powiesz? - spytał co raz bardziej rozbawiony. Dziewczyna natomiast zareagowała dość odruchowo, obydwie ręce trzymała już na sztyletach, choć smutne było iż w starciu z magiem zapewne by przegrała. Magia konkra sztylet, śmieszne by to było starcie. - Spokojnie - odparł podnosząc ręce do góry, gdy tylko ujrzał w jakich miejscach trzyma dłonie. O dziwo, kawał rzeźbionego drewna, stał ciągle, jak wbity w ziemie. Cholerna magia, pomyślała. - Nie przyszedłem walczyć, ani ubiegać się o to co moje.
I właśnie na te ostatnie słowa przyjrzała mu się dokładniej.
- Obydwoje wiemy, że łuk jak i kołczan skądś wzięłaś. Myślę jednak, że służą ci bardziej niż mi. Ścigać cię o nie nie będę.. A przynajmniej nie teraz - powiedział, widząc jej spojrzenie. "


Jest to tak właściwie fragment samego początku, trzeciego rozdziału tak swoją drogą.

Niby nie proszę o opinie, bo mocno się zdołowałam pewną sytuacją, ale.. No, coś tam wtrącić można. Jestem ciekawa kto tak w ogóle przeczytał, heh :D.

Jak trzeba, to mogłabym również na blogu publikować rozdziały, problem jest taki, że na chwilę obecną nie robię tego regularnie, bo piszę kiedy mam czas.

A z tym akurat ociupinkę kiepsko.



Schleich- ogier hanowerski, w stadium jak camargue,
szuka ciągle nowego domu.

Sytuacja dla mnie lekko smutnawa, z wyjazdem do Warszawy najprawdopodobniej również wyjdą nici.

Nah, niby już drugi raz Counterfeit jest w Polsce, jednak teraz naprawdę byłaby szansa jechać.

Ale nie pojadę, heh.

To jest właśnie część mojego szczęścia.




Ten sam model.

Luźno pracuję rónież nad krótkim filmikiem, odnośnie tego jakie piękne mam okolice. Niby zwykłe, a jednak potrafią zaskoczyć. Czekam jednak na chwilę wolnego czasu by wszystko zmontować z muzyką w tle. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Zastanawiałam się kiedyś czy przeszkadzają Wam takie długie posty, ale na dłuższy czas. Z chęcią wysłucham opinii, choć tego raczej nie zmienię.

Od razu doinformuję również, że jest szansa iż sam wygląd (no ta nazwa to tak.. też no) może się zmienić w najbliższym czasie. A przynajmniej jest to bardzo prawdopodobne.





A dla, wiosennych niedowiarków.

Co tu jeszcze można dodać?

Marzec, garzec, by rzecz można. Zarówno z pogodą jak i z życiem osobistym, ciekawe jednak do kiedy się to utrzyma.

Żegnam się z Wami, zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie.

Tak swoją drogą, jak już będzie cacy z modelami i półkami to i zdjęcie całości- z przedstawieniem konkretnych modeli się tu znajdzie. Obecnie trudno jest być na bierząco z moim zbiorem.

Pozdrawiam!
~Zafira

PS jak tylko tryknę aparat do stajni,
to wiadomo na co się szykować ;).