sobota, 2 maja 2020

ale to nadal kwiecień

Yahooo!

Przez przypadek tak jakoś wyszło, że w wolnej chwili robię sobie rewatcha pewnej serii któa w 9 odcinku ma wyjątkowo poruszającą piosenkę, podczas której słuchania za pierwszym razem autentycznie przeszły mnie ciary. A to nie zdarza się często, no, niestety za którymś podejściem (gdzie warto dodać, że nauczyłam się tej piosenki w oryginalnym języku już na pamięć...) nie działa to tak samo, ale nadal jest moc.

No i przez to się boję, że nie zdążę napisać tego postu, mimo, że miałam baaardzo dużo czasu żeby to zrobić bez pośpiechu w wolnej chwili. No, ale właściwie nadal się nie będę śpieszyć, po prostu nie pójdę spać póki nie skończę pisać, czyli jak zawsze, haha. Zapraszam!


sobota, 25 kwietnia 2020

Kwiecień może nie ten

Yahoo!

W momencie kiedy z tego bloga odeszły figurki byłam świadoma tego, że mam trochę niewykorzystanych zdjęć i prawdę mówiąc byłam pewna że nigdy się na tym blogu nie pojawią. Jak na moje możliwości obróbki i publikacji wtedy, było to trochę nierealne :)

Ale czasy pandemii to czasy odgrzewanych kotletów jak myślę, że wszyscy dobrze wiemy. Więc przyszedł i czas na mnie, mam nadzieję, że z miłą chęcią wrócicie do tych zdjęć, podobnie jak ja.

A żeby było ciekawiej, te zdjęcia jak najbardziej, tak, też są z kwietnia! A dokładnie 22 rok temu, idealnie z moich imienin, haha.

piątek, 17 kwietnia 2020

Trochę wiosny bo czemu nie

Hejoszka!

Obudziłam się dzisiaj i wyglądając za okno stwierdziłam, że trawa ma dziwny kolor. Tak było, nie zmyślam! A po południu okazało się że to ten dzień kiedy sięgnę po aparat i Biszkopt trochę pocierpi C:


sobota, 23 marca 2019

Breyer Traditional 1464 - Partly Cloudy

Cześć!

Dzisiaj o panience, która gościła u mnie już dwa razy tylko pod innym malowaniem. Tylko jak się ostatnio okazało, wpisu o niej nie było, ale może uda się nadrobić! W każdym razie ta wersja jest chyba moją ulubioną.


piątek, 22 marca 2019

Breyer Traditional 1498 - custom od Metalfish

Cześć! Dzisiaj o przecudownym panu, który totalnie nie był planowany, ale wraz z równie cudowną koleżanką, w ciągu trzech (?) dni, licząc odkąd się o nich dowiedziałam, pojawiły się u mnie w domu. Czyli w niedzielę, również wtedy poszłąm z nimi na fotki. No bo proszę, ponad dwadzieścia stopni! A mowa o.. *werble proszę*